Prolog.

"Na początku jak zwykle był chaos.
Dobrze mu było na świecie, ale pojawił się Bóg i wszystko zepsuł....
Lecz nadszedł czas, by Sekcja 9 przywróciła poprzedni stan rzeczy!!!
Błachachacha!!!". Koniec cytatu - rzekł prokurator.
- Co? Nie proszę wysokiego sądu, nie jesteśmy żadną sektą, naszym celem nie jest przywołanie demonów chaosu. Kochamy wszystko co słodkie, różowe, walczymy o miłość i sprawiedliwość, za pomocą pokojowych środków łagodnej perswazji. - odrzekł zawinięty szczelnie w kaftan Coach, robiąc niewinną, lekko kpiącą minkę.
- A to, mam rozumieć, fotomontaże, tak? - prokurator rzucił na ławę plik zdjęć, na których widnieli fanatycy z bronią (materiał dowodowy #1=#5).
- Eeeee... - Coachowi zniknął z twarzy ironiczny uśmieszek - Eeeee... To trochę trudne do.... eeee... Może zacznę od początku... Bez znajomości dokładnego obrazu sprawy... mogą być pomyłki....
- Tak? Dobrze! - rzucił prokurator z jadowitym uśmieszkiem - Wytłumacz to!
Przed Coachem wylądował spory stos zdjęć, raportów i donosów, sporządzony najpewniej przez sąsiadujący z klubem ZChN. Coach nabrał powietrza w płuca.

Rozdział I: Prasekcja.
- Nie wiem dokładnie, jak to się zaczęło. Kiedyś, około roku 98 poznałem przez pacyfistyczną gazetę Kawaii Kyoko. Obywatelka ta co jakiś czas organizowała w małym, słodkim, kolorowym przedszkolu swojej mamy zjazdy mangowców. Fani z woj. katowickiego zjeżdżali się do Brynka, małej wsi pod Tarnowskimi Górami, zwozili kasety i organizowali projekcje. Tam poznałem podsądnego Waldiego, jednego z bardziej aktywnych fanów. Zjazdy odbywały się z różną częstotliwością.

Rozdział II: Konwent -1
Aż dnia pewnego zadzwoniła do mnie Kyoko i zawiadomiła mnie, iż następnego dnia Śląski Klub Fantastyki organizuje Spotkanie z Fantastyką, na którym wystawi swoje stoisko Mangazyn.
Oczywiście pojechałem tam. W skutek braku reklamy ilość mangowców przybyłych nie przekroczyła 10. Jednak (poza wydaniem wszystkiej kasy) poznałem tam Rafała Hylę (RH+), z którego inicjatywy Mangazyn został zaproszony.

Rozdział III: Matras.
Aż kiedyś, w propagującej miłość do bliźniego gazecie Kawaii pojawiła się informacja o mangowym spotkaniu w księgarni Matras...
Fani przybyli niezbyt tłumnie i całe szczęście, inaczej byśmy się nie pomieścili. Z gości, przybyli Mr. Root z Jetboyem, Yasuda-san oraz Mr. Jedi (który dotarł już po konwencie, gdyż księgarnia zmieniła jego godziny). Niestety fanów spotkało lekkie rozczarowanie. Root przywiózł ze sobą jedynie Sailorki, więc poniektórzy nie mieli na co kasy wydać.
W każdym razie spotkanie miało duże znaczenie strategiczne, gdyż poznali się fani z okolicy...

Rozdział IV: Ławki pod Empikiem.
Tydzień później, w piątek zadzwonił do mnie Waldi, zarządzając spotkanie w sobotę o 10 pod Empikiem. Pojechałem tam i spotkałem znajomą już grupkę fanów. Przenieśliśmy się na ławeczki na małym skwerku koło Empika, po czym zaczęliśmy pokojową i spokojną wymianę kaset, bez żadnych wyszarpywań i pościgów.... Fanom tak się spodobało, iż zaczęliśmy się spotykać co tydzień. Ktoś kiedyś rzucił nazwę Sekcja 9, May narysowała pierwszą wersję Sekcji SD.
- "Jednogłośnie wybrany guru Sek(t)cji 9". Czyż nie tak podpisywałeś się pod swoimi pracami? - przerwał prokurator.
- No... Tego... ten guru to był taki żart. A co do jednogłośnego wybrania, to tak. Wybrałem się swoim jednym głosem... Ale wracając do tematu.

Rozdział V: ŚKF
Zaczęło się robić paskudnie zimno. RH+ wpadł na pomysł, by wciągnąć nas do legalnej, działającej zgodnie z prawem, pokojowej organizacji - Śląskiego Klubu Fantastyki. I udało mu się to. Odtąd fani spotykali się w ciasnym, ale ciepłym klubie. Po jakimś czasie sformalizowaliśmy sekcję, przy okazji udało mi się wkręcić na jednego z opiekunów S9. Wynegocjowaliśmy własną szafkę, zeszyt, prawo do spotkań co sobotę.

Rozdział VI: Konwent Zerowy
A dnia 27 lutego 1999 roku kroiło się kolejne Spotkanie z Fantastyką. Oczywiście uparliśmy się, że manga musi być! I była.
Została dołączona do programu pod nazwą Inwazja Mangi. Cieszyła się dość dużym zainteresowaniem (m. in. dzięki akcji plakatowania). Spora frekwencja zachęciła nas do stworzenia własnego konwentu.

Rozdział VII: Asucon Strikes!
Rozentuzjazmowani sukcesem IM uwinęliśmy się z nim dosyć szybko, szczególnie, że dzięki ŚKF mieliśmy z głowy finanse i załatwianie projektora. Jocker załatwił nierealnie tanią lokalizację, co prawda na strasznym zadupiu, ale za to z własną salą kinową. A siedząc na parapecie i denerwując Asukę wymyśliliśmy nazwę ASUCON (Asuka Konwent, wymawiać ASKON). Dnia 23 Kwietnia odbył się nasz pierwszy, osobny konwent. Asucon uderzył. Niestety zaniedbaliśmy reklamę w Kawaii, przez co ledwo wyrobiliśmy finansowo, ale udało się. Zaczęliśmy planować kolejny konwent.

Rozdział VIII: Początek końca?
I wtedy powoli zaczęło się coś psuć. Co? Minął pierwotny zapał.
Fani, którzy dotąd "jechali" na zachwycie, że wreszcie mają osoby, które podzielają ich zainteresowania, zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Dodatkowo tematy mangi spowszedniały, zastąpiły je tematy fantastyki, RPG i innych. Nie, panie prokuratorze. Tematów broni nigdy nie poruszano, to sprzeczne z pokojowym założeniem klubu. Granaty? Nigdy się nimi nie rzucaliśmy.

Rozdział IX: Asucon 02
Jednak iskierka mangi dalej tkwiła w Sekcji. W żywy płomień rozdmuchał ją kolejny konwent - Asucon 02. Nie dość, że znalazły się osoby, co chciały to wszystko organizować, to jeszcze wiele osób spontanicznie brało udział w cosplayu, który nie istniał. Przy okazji do sekcji zapisały się kolejne osoby. Świeża mangowa krew w zakrzepłych żyłach sekcji. Duch mangi znów zagościł w murach ŚKF.

Rozdział X: Sekcja się rozpada?
Na chwilę potem znów przygasł. Konflikty na liniach prywatnych, szczególnie ex damsko-męskich zostawiały kolejne blizny na jedności Sekcji. Podział na grupy stawał się coraz widoczniejszy, zaczynały się nieoficjalne walki między nimi. Mimo, iż dalej trzymaliśmy się razem, to już nie było to... Modne stało się stwierdzenie "Sekcja się rozpada". W praktyce okazało się, że sekcja nie tyle się rozpadła (zmienić roczne przyzwyczajenia niezwykle trudno), co straszliwie zmieniła swój charakter. Manga zeszła na drugi, trzeci plan. Prym wiodły sesje RPG, gry w karty i inne.
Potencjalnym nowym członkom trudno było się dołączyć. Wie wysoki sąd, wbicie się w którąś z uformowanych już paczek było trudne i wymagało cierpliwości, odwagi. Nie każdy ją miał. Przez ten niewidzialny mur sekcja zaczęła stawać się zamkniętą organizacją.

Rozdział XI: Asucon trzeci
Był kolejnym zrywem sekcji. Tym razem był to konwent dużego kalibru, dwudniowy. Iskierka mangi znów zapłonęła, ale już niestety nie tak mocno jak na ASC02. Przy okazji dało się zauważyć, że tendencje rozpadowe nie tyczą się tylko sekcji, ale całego MANDOMu (Fandom mangowy). Pierwszy dzień sugerował, że będzie to już ostatni Asucon. Na szczęście drugi dzień to zmienił. Pod wpływem muzyki w ludziach obudził się dawno zapomniany duch mangowski (Asucon: Do You Remember Manga?).

Rozdział XII: Resurection?
Aktualnie trwają próby wskrzeszenia ducha mangowego poprzez projekcje Anime i demek z laptopa, oraz z deka dziwne, chaotyczne i nieskładne moje akcje...

Epilog
...niestety nie przyniosły one żadnej reakcji. Postanowiłem więc, iż odejdziemy z klasą, jak prawdziwa grupa fanatyków. Wyjąłem więc moją ostatnią próbkę Sarinu, którą trzymałem w opakowaniu po długopisie i... Ale serdecznie tego żałuję... poprawię się... chlip, chlip... będę dobry... zasadzę kwiatki... byłem pod wpływem wrogiej komunistycznej propagandy... to wina systemu... brutalnych gier...poprawię się... darujcie mi, proszę!!
- Hmm... - odrzekł sędzia - hmm... hmm... Zastrzelcie go!